W fatalnych warunkach atmosferycznych przyszło dzisiaj rozgrywać spotkanie w Lubinie. Niemal przez cały mecz wiał zimny i porywisty wiatr, który co rusz przewracał różne przedmioty, łącznie z kabiną do przeprowadzania wywiadów. Kilkukrotnie w trakcie meczu padał gęsty śnieg, w którym trudno było zobaczyć zawodników.
Gra obu zespołów, szczególnie w pierwszej połowie, nie wywoływała większych emocji. Goście z Ostrowca zaciekle się bronili, a gospodarze razili nieporadnością w wykańczaniu bardzo dobrych sytuacji strzeleckich. Trzykrotnie do pustej bramki nie trafił Jacek Manuszewski. Często w podaniach nie mogli zrozumieć się Marek Zając i Ireneusz Kowalski oraz Brasilia i Grzegorz Niciński. W końcówce gra stała się bardziej nerwowa, walka zaostrzyła się, w efekcie czego sędzia musiał pokazać zawodnikom żółte kartki.
Druga połowa była ciut lepsza, zwłaszcza w wykonaniu Zagłębia. Dobre spotkanie rozegrał Arkadiusz Klimek, który miał kilka wyśmienitych okazji na zdobycie bramki, i który jedną z nich wykorzystał. W 70 minucie po podaniu Jacka Manuszewskiego skierował piłkę do siatki. Był to pierwszy gol Klimka od 750 dni czyli ponad dwóch lat! Napastnik był wyraźnie uradowany z przełamania złej passy i do końca spotkania groźnie atakował. Goście w drugiej odsłonie nie mieli ani jednej sytuacji strzeleckiej. Po utracie gola ich szyki obronne mocno się rozluźniły, a oni sami chyba pogodzili z porażką. W wyniku zagrania piłki ręką przez ostrowian, w 80 minucie sędzia podyktował rzut karny. Mimo, iż publiczność domagała się by jedenastkę wykonywał Arkadiusz Klimek, do piłki podszedł wyznaczony wcześniej Andrzej Szczypkowski i spokojnie umieścił ją w siatce. Wyraźnie niepocieszony ze zmiany wyniku na 2:0 był bramkarz gości - Tomasz Dymanowski - który jeszcze przez kilka minut wykrzykiwał do dziennikarzy, że tak kończą się mecze, gdy "gra się w składzie razem z dziećmi".
Konferencja prasowa trenerów:Włodzimierz Małowiejski: Nie chciałbym usprawiedliwiać moich zawodników, ale po prostu większość z nich posiada takie, a nie inne umiejętności. Wszystko weryfikuje boisko. Jeżeli jest tak, że pogoda ma wpływ nawet na poczynania doświadczonych zawodników, to trzeba powiedzieć, ze gra była dzisiaj zależna od warunków atmosferycznych. Wiadomo, że w tym mecz nie liczyło się piękno. Ja chciałem wygrać, trener Wojno chciał wygrać. Myślę, że nawet jakby wygrał jedną bramką, to byłby szczęśliwy. Ja nie ukrywam, że my, pomimo kłopotów jakie mamy i sytuacji w zespole, przyjechaliśmy tu, żeby się dobrze zaprezentować. Chcieliśmy powalczyć o jakiś choćby jeden punkt, który na pewno byłby wynikiem sensacyjnym, ale z takim właśnie celem tu przyjechaliśmy. Poziom meczu był niski, ale to dlatego, że obie drużyny były zdeterminowane żeby wygrać. Zagłębie to bardzo mocna drużyna i wygrała zasłużenie. Gratuluję trenerowi Wojno.
Wiesław Wojno: Praktycznie cały mecz drużyna przeważała i wygrała. Mamy zwycięstwo, trzy punkty, dwie bramki. To cieszy. Na pewno z gry nie mogę być zadowolony, niemniej jednak liczą się dla nas przede wszystkim punkty. Mamy je i trudno bym doszukiwał się czegoś jeszcze w poziomie gry. Jesteśmy obecnie w trudnej sytuacji jeżeli chodzi o dobór pomocników. Wiadomo, że Kazimierczak, ale pada pytanie, kto dalej...? Dlatego też grając u siebie szukaliśmy tutaj rozwiązaniu z Brasilią . Na wyjeździe już takiego manewru nie zastosuję, bo... Brasilia niestety ma problemy z powrotem i z kryciem.
Zmiana Drumlaka? Cóż, Paweł grał po dosyć długiej konktuzji. Liczyłem na to, że sił starczy mu na 45 minut gry i przez ten czas dobrze pokieruje grą zespołu. Nie byłem do konća zadowolony po pierwszej połowie, widziałem że ubytek sił u niego był już dosyć znaczny i nie wniesie do gry nic nowego - stąd zmiana.